wtorek, 27 stycznia 2015
Rozdział 10
- Coś podać?- zapytała,nachylajac sie nade mną i prezentując przy tym swój nie mały biust.
- Kochanie, proszę przypomnijmi co chciałaś zamówić. Bo na śmierć zapomniałem. - powiedziałem z nadzieją że kelnerka się opamięta.
- Zieloną herbatę- odpowiedziała z uśmiechem, na co pracownica tylko prychnela i odeszła , zabijając przy okazji wzrokiem, bogu winną dziewczynę. Nic nie mogąc na to poradzić, od razu gdy dziewczyna odeszła, wybuchlem niepochamowanym śmiechem. Wkrótce zawtorwala mi moja piękna towarzyszka. Przez nasz śmiech po chwili przebił się odgłos dwonka telefonu. Był to telefon Nathalie- uosobienia bogini Afrodyty. Czekaj czekaj znam ta piosenkę?
I'm broken do you hear me? I'm blinded, cause you are everything I see. I'm dancing alone. I'm praying, that your heart will just turn around.
Niall matole, jasne że ją znasz! To piosenka zespołu do którego należysz! Myśl że bogini może być fanka One Direction od razu zeslala na moja twarz wielki uśmiech.
- Dlaczego się tak uśmiechasz? Zapytała po zakończonej rozmowie telefonicznej Afrodyta.
- Bo jesteś piękna - odpowiedziałem zapatrzony w jej oczy. Zarumieniła się
- Dzięki - odpowiedziała
*Nathalie*
Nie wierzę przed chwilą mój idol chłopak w którym Kocham się od 3 lat powiedział mi, że powiedział mi, że jestem piękna. To się nie dzieje naprawdę. Kamienną ciszę przerwała kelnerka, która przyniosła moją herbatę i dalej chciała żeby Niall zwrócił na nią uwagę. Ale cała jego uwaga była skupiona na mnie. Głowę miałam pochyloną czułam jak coraz bardziej się czerwienie. Wtedy poczułam ciepłą rękę na moim podbródku.
- Nie chowaj się przede mną
- Nie chowam się tylko Niall ja nie mogę w to uwierzyć, że przede mną siedzi mój idol
- Jestem twoim idolem?
- Tttaak - odpowiedziałam niepewnie
- Niespodziewałem się, że tak - powiedział.
Nie wierzę czy mój idol właśnie mnie podrywa? Czy to sen?
- Niall uwielbiam Cię odkąd pierwszy raz usłyszałam waszą piosenkę odkąd pierwszy raz zobaczyłam Cię na zdjęciu
- Łał Nat naprawdę?
- No
*Niall*
Nat się zaczerwieniła.
- Niall mogę cię o coś zapytać?
- Pewnie
- Gdy wchodziłam do taksówki widziałam jak wybiegłeś z taksówki a na rękach niosłeś małą dziewczynkę. Kto to był? - zapytała
Tego pytania się nie spodziewałem, ale nie mogę jej powiedzieć prawdy.
- Yyy mój kuzyn przyjechał z córeczką poszedłem z nią na spacer i zemdlała, ale już jest wszystko okej. - powiedziałem. Uff żeby w to uwierzyła
- Aha okej
Nawet nie zauważyłem gdy wybiła 14 już 2 godziny gadamy jak to zleciało. Pewnie większość spotkania się na nią przegapiłem, ale co tam. Obiecałem mamie, że po 14 zmienię ją w szpitalu.
- Nat Przepraszam bardzo, ale muszę już iść - powiedziałem niechętnie
- Okej
- Odwiozę Cię
- Naprawdę nie trzeba Popatrzeliśmy na gips a potem znacząco na siebie
- Och no dobra - powiedziała
Pomijając zżerający wzrok kelnerki wyszliśmy z kawiarni.
*Nathalie*
Całą drogę prawie nic nie mówiliśmy. Jedynymi słowami jakie wypowiadałam było ,, W lewo, w prawo''
- Opowiem mi coś o sobie - Niall przerwał panującą cisze
- A co chciałbyś o mnie wiedzieć?
- Czy masz rodzeństwo? I ogólnie opowiedz coś o sobie
- Hmm mam siostrę bliźniaczkę, ale nie jesteśmy w ogóle podobne ona jest ruda ja jestem blondynką. Ona słucha rocka a ja popu. A o mnie to nie wiem co ci mogę powiedzieć.
- No ja o sobie chyba nie musze opowiadać, bo pewnie wiesz o mnie wszystko
- Trochę
Dojechaliśmy do mojego domu.
- Nathalie chciałabym się jeszcze kiedyś z Tobą spotkać
- Ale wyjeżdżacie za trzy dni
- W sumie pierwszy koncert mamy dopiero za dwa tygodnie chcieliśmy z chłopakami zrobić sobie przerwę - powiedział. Dalej nie wierzę w to co się dzieje
- Naprawdę? Zostałbyś?
- Może musze jeszcze obgadać to z chłopakami
Wtedy Niall pocałował mnie w policzek. To nie dzieje się naprawdę.
- Niall ja nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę
- To uwierz jestem w 100 procentach prawdziwy, Nat to dziwne co teraz powiem i szalone, ale podobasz mi się. Gdybyśmy się nigdy już nie spotkali - nie dokończył i delikatnie wpił się w moje usta. Odwzajemniłam jego gorący pocałunek
*Sara*
Wyjrzałam przez okno i ujrzałam czarne auto. Wiedziałam, że przyjechała Nat, ale czemu siedzi w tym aucie 15 minut. Zobaczyłam jak wysiada a za nią nie wierzę ten no Niall chyba dość, że jej idol to jeszcze brat mojego chłopaka. Szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
- Sorry - zobaczyłam ich całujących się szybko zamknęłam drzwi.
Do domu weszła Nat
- Zawsze musisz wszystko zepsuć
- Sorry nie wiedziałam i nie pochwaliłaś się, że obściskujesz się ze swoim idolem
- Ty mi o swoim chłopaku też nie powiedziałaś
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NO jest rozdział wiem, że późno ale napisałam go i telefon mi się wyłączył i musiałam pisać od nowa. Jeszcze jedno komentujcie, bo jest bardzo mało komentarzy nie chce pisać 5 kom= rozdział, bo to bez sensu.
Pytanie do rozdziału :
1. Niall zostanie dłużej? jak myślicie
AA nie długo dodamy notke o libster awards, więc jeśli macie blogi podajcie w komentarzach, bo nie wiemy kogo nominować :)
sobota, 17 stycznia 2015
Rozdział 9
*Natalie*
Rozmowę przerwał nam dzwonek telefonu.
- Wybacz, ktoś dzwoni - powiedziała Vic, spoglądając na ekran swojego iphone'a - To mama.
- Halo?
- Vic, przyjedź do domu. Pomożesz mi przy robieniu tortu dla Lilly - usłyszałam ciepły głos pani Sparks. Była to najmilsza kobieta jaką znałam, a Lilly (młodsza siostra Victorii) była urocza i śliczna. Sama chętnie upiekłabym tort w ich towarzystwie.
Jednak moja przyjaciółka miała inne zdanie na ten temat.
- Muszę? - spytała niechętnie.
- Tak.
- Ale mam tyle pracy domowej... - Vic próbowała się wykręcić.
- Marna wymówka zwłaszcza, że jutro jest sobota.
Moja przyjaciółka zrozumiała, że nie wygra tej bitwy i poddała się.
- Będę za dziesięć minut.
- Świetnie, przygotuję składniki. Nie mam tylko cukru, kup po drodze.
- Dobrze, pa.
Vic rozłączyła się i rzuciła się na moje łóżko. Po chwili wstała i stwierdziła:
- Idę stoczyć nierówną walkę z przesadnie wesołymi ludźmi. Módl się za mnie.
- Tort! Nie cieszysz się? Dobra pomodlę się - odparłam i obie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
- Do jutra. Przyjdę o dziesiątej, tak jak się umawiałyśmy.
- Tak jest pani prezes.
Odprowadziłam Victorię do drzwi i pożegnałyśmy się. Gdy wyszła spojrzałam na zegarek: 20.00. Poszłam do kuchni, odgrzałam sobie obiad i jedząc go myślałam o jutrzejszym dniu. Obawiałam się trochę, ale czułam, że będzie dobrze. Naprawdę czułam, że dam radę! Po skończonym posiłku umyłam talerz i udałam się na górę. Marzyłam o kąpieli, ale gips, który miałam na nodze uniemożliwiał mi ją. Weszłam do mojego pokoju i wyjęłam piżamę z szuflady. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Cóż kąpiel będzie musiała zaczekać. I tak musiałam stać na jednej nodze, a drugą trzymać poza kabiną na krzesełku. Po skończonej higienie wróciłam do pokoju i pełna pozytywnych myśli zasnęłam.
*8.00 następnego dnia*
Obudziłam się i usiadłam na łóżku. Minęło dobre kilka minut nim przypomniałam sobie, że za dwie godziny będzie tu Victoria, a o 12.00 mam spotkanie z Niallem. Zerwałam się gwałtownie, szybko pokuśtykałam na dół i zjadłam sałatkę owocową. Zawsze dodawała mi rano masę energii. Po śniadaniu wróciłam na górę i doprowadziłam się do porządku. Umyta i ubrana ponownie zerkęłam na zegarek: 8.30. Półtorej godziny do przyjścia Vic. Przygotowałam kilka zestawów ubrań, różne kosmetyki do makijażu i lokówkę oraz prostownicę. Następnie położyłam się na łóżku i włączyłam muzykę.
*Victoria*
Wybiegłam z domu i popędziłam na przystanek autobusowy. Za dziesięć minut miałam być u Nat. Na szczęście londyńskie autobusy były dosyć szybkie, więc nie musiałam długo czekać, aż jakiś przyjedzie. Pojawił się po około minucie. Wsiadłam do środka i pojazd ruszył.
*Natalie*
Relaks przerwał mi dzwonek do drzwi. Wiedziałam, kto przyszedł, więc szybko zeszłam i otworzyłam. Zobaczyłam zdyszaną Vic.
- Hej - powiedziałam.
- Masz coś do picia? - zapytała i weszła do środka.
- Sok pomarańczowy czy woda?
- Woda.
Victoria duszkiem wypiła całą szklankę napoju i dopiero, gdy ochłonęła, udałyśmy się do mojego pokoju. Wybrałyśmy wspólnie strój i fryzurę. Padło na jeansowe przecierane spodenki, biały croptop oraz lekki granatowy sweter. Dobrałyśmy do nich białe conversy i brązową skórzaną torbę listonoszkę. Uznałyśmy, że użyjemy lokówki, więc po chwili moje włosy układały się w piękne fale. Następnie Victoria zrobiła mi lekki makijaż. Efekt końcowy był naprawdę zadowalający. Nawet gips nie mógł go popsuć!
- Nat! - krzyknęła nagle moja przyjaciółka.
- Tak?
- Idziesz do cudownego chłopaka, który czeka na cudowną dziewczynę. Nie będzie zawiedziony.
- Tak myślisz?
- Nie moja droga, ja to wiem.
- Zaufam ci i obyś miała rację.
- Ja zawsze mam rację.
- Zazwyczaj masz rację.
- Okej niech ci będzie. Raz popełniłam gafę.
- Gafę?! Chyba życiowy błąd. Umówiłaś mnie w szóstej klasie z Dannym Rowlinsonem. Przez całą randkę, o ile można to tak nazwać jadł solone orzeszki i mówił od rzeczy o jakichś grach komputerowych, które wyżarły mu mózg.
- Oj, przynajmniej dowiedziałaś się, że nie był dla ciebie odpowiedni.
- Od początku to wiedziałam.
- Dobra chodźmy już, bo nie zdążysz na spotkanie.
- Racja, teraz naprawdę mówisz sensownie.
Szybko opuściłyśmy dom i udałyśmy się do kawiarni. W połowie drogi rozdzieliłyśmy się. Ja poszłam na spotkanie z Niallem, a Vic do galerii handlowej. Moja przyjaciółka szybko powiedziała, że życzy mi powodzenia i po powrocie do domu mam jej zdać dokładną relację z "randki". Następnie oddaliła się, a ja niepewnie ruszyłam w stronę kawiarni.
*Niall*
Przyszedłem na spotkanie wcześniej, by nie pozwolić Victorii czekać. Mój ojciec nauczył mnie szacunku do kobiet i byłem mu za to bardzo wdzięczny. Czekałem na dziewczynę, którą zobaczyłem na koncercie, była piękna. Niestety wciąż nie mogłem zapomnieć o Annie. Wiem, że zdradziła mnie z Harrym, ale wciąż nie mogę o niej zapomnieć. Zostawiła po sobie Katie, moją małą Katie. Gdy będę wracał muszę zajrzeć do niej do szpitala. Na szczęście jest z nią moja mama. Rozmyślania przerwał mi dźwięk otwieranych drzwi. Podniosłem głowę i ujrzałem piękną dziewczynę, wyglądała jak Annie, była śliczna. Jej długie blond włosy były przepięknie pokręcone. W tej chwili modliłem się, żeby dziewczyna, z którą się umówiłem nie mogła przyjść i przysłała koleżankę.
Czekaj, czekaj Horan czy ty właśnie chcesz by Vicki cię wystawiła? Jezu co się że mną dzieje, moją życiową rozkmine przerwał cichy głos, jak okazało się pozniej należał do dziewczyny niepokojąco podobnej do Ann.
- Cześć, ją przepraszam ale Victorii coś wypadło i poprosiła abym przyszła zamiast niej. Czy to jakiś problem?- zapytała dość niepewnie
- nie skądże! To wspaniale! Yyy znaczy szkoda że nie mogła przyjść. - jestem debilem , zabrzmiało to tak jakbym się cieszył tym że Vic nie przyszła , no ale w sumie tak było.
- Mogę usiąść? - jezu z minuty na minute chyba mi mózg wypala, dopiero teraz zauważyłem że ma gips na nodze. A ją nawet nie zapytałem czy usiądzie. Za swoje zachowanie, w myślach strzeliłem sobie mentalnego liścia.
- siadaj , siadaj. To na co masz ochotę? Zapytałem już w miarę ogarnięty.
- Zwykła zielona herbata wystarczy. - Powiedziała, chyba dalej onieśmielona moją osobą.
środa, 7 stycznia 2015
Rozdział 8
O 16 miała przyjśc Vic. Miała mi zdać relacje z koncertu. Weszłam na Twittera i zobaczyłam, że chłopcy zostają w naszym mieście jeszcze tydzień. Zrobili sobie małą przerwę. Popatrzyłam na mój gips. A potem na plakat z Niall'em. Jeśli nie mogłam iść na twój koncert może spotkam Cię na ulicy. Marzenia pomyślałam. Nagle jakieś auto podjechało pod dom. Może to Vic. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam czarne Lamborghini. Chwila Vic na pewno nie ma takiego auta. Z auta wysiadła rozpromieniona Sara. Może podwiózł ją ten jej chłopak. Mimo tego że byłam na nią zła to ucieszyłam się że jest cała i zdrowa. Mam nadzieję że będę miała okazję poznać tego jej chłopaka , którego tożsamość zawzięcie usiłuje utrzymać w tajemnicy. Narzuciłam na siebie jakąś bluzę i zbiegłam na dół by wypytać siostrę . No błagam niech ta łajza uchyli rąbka tajemnicy.
-Siemaneczko kochana Sareczko! -powiedziałam z bananem na twarzy.
-Yyy hej? Nagle zapomniałaś o swoim wielkim fochu?- zapytała zdziwiona moim zachowaniem.
*Sara*
-Nie. Po prostu jestem ciekawa i się martwię - odpowiedziała. Już miałam jej odpowiedzieć gdy zadzwonił mój telefon. Ugh już drugi raz w ciągu kilku dni to badziewie przerywa mi rozmowę.
-Halo.
- hejka sar kochanie ty moje. O ile się nie mylę to mówiłaś że pokłóciłaś się z siostrunią! - zaszczebiotał Hazza.
-No tak. I co w związku z tym.
- W przyszłym tygodniu idziemy w trójkę na imprezę. Nie myśl nawet by się nie zgodzić.to ustalone.- powiedział i szybko się rozlaczyl zapewne chcąc uniknąć dyskusji.
Gdy moja siostra pospiesznie poszła do pokoju. Zaprosiłam Vic do siebie, żeby opowiedziała mi o koncercie
- Bbyłło wspaniale kurde. Ej nat ją muszę jeszcze ochłonąć może pójdę do domu?
-No okej
- Nic
- Przecież widzę
- Pamiętasz, że miała bilet ze spotkaniem?
- No i?
- Niall dał mi całusa w policzek i powiedział ,,Czwartek, 12, Kawiarnia przy Ratuszu
- Jak to Vic jak to co ty pieprzysz?
- Jaa jaa nie wiem co zrobić
- Jak to nie wiesz idź tam
- Pamiętasz takiego Justina, no wiesz nowy u nas. To on.
- O jaaa! Szczęścia. Ciesz się że jestem łaskawa i ci wybaczę
- Ja mogę iść
- Nat to genialny pomysł
wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 7
Odurzona dużą dawką alkoholu ledwo trzymałam się na nogach. Zayn zaciągnął mnie w głąb clubu i zaczął znów namiętnie całować a ja pół przytomna próbowałm jak najlepiej je odwzajemniać. Nagle ktoś wbiegł do lokalu
- Sara ! Sara jesteś tu? - krzyczał. Jaki palant, ale chwila ja znam skądś ten głos. Ugh to Harry.Na szczęście toaleta była nie daleko zaczęłam szybko biec na tyle ile pozwalało mi ciało. Nagle poczułam na biodrach otulające mnie od tyłu ramiona. To Harry musiałam tyle wypić.
- Zabieram Cię do mnie - powiedział
- Co kurwa? no chyba nie?
- Mam Cię wynieść siłą czy wyjdziesz sama? - Możesz odwieźć mnie do domu
- Żeby rodzice zobaczyli jak się schlałaś? Chyba mają dość problemów z Nat?
- Pojade z Zayn'em
- Z tym Zayn'em? - pokazał na towarzysza wieczoru
- Tak a co? - zapytałam
- Jeszcze nie dawno mówiłaś, że to gówniany zespół
- A co to ma do rzeczy?
- Że to jeden z nich?
- Co kurwa?
Nagle wszystko zaczęło mi się układać
- Idziemy Harry!
Uśmiechnął się
Droga się dużyła a Harry cały czas się uśmiechał. Jakie on ma boskie dołeczki. Sara ogarnij się on Cię okłamywał. Dojechaliśmy do wysokiego wieżowca.
- Ty tu mieszkasz?
- A co?
- Myślałam, że mieszkasz z rodzicami
- Chyba bym nie wytrzymał dobra wejdźmy, bo już 4
Wjechaliśmy na samą górę do wielkiego i przestronnego mieszkania, ale nie miałam ochoty na zwiedzanie go chciałam się tylko połozyć. Nagle przyszedł Harry ze swoją koszulką i dresami.
- Niestety nie mam damskich ubrań
- Nieważne daj mi to chce iść spać tak wogóle gdzie mam spać?
- Możemy spać razem
- No chyba nie masz jakąś kanape i koc?
- Odstąpie ci moje łóżko
- Jak chcesz
*Nathalie*
Obudziłam się o 8. Na szczęście zaczęła nam się przerwa świąteczna. Kuśtykającą podeszłam do odtrwarzacza i głośno puściłam piosenkę mojego ukochanego zespołu. Nikt nie krzyczy Sara jeszcze nie wróciła gdzie ona jest? Pomyślałam i zaczełam się ubierać. Pomału zeszłam po schodach i weszłam do kuchni. Stała tam mama
- Dzień Dobry! - powiedziałam
Miała smutną mine
- Martwisz się o Sare? - powiedziałam
- Tak nie mam pojęcia gdzie jest?
- Ostatnio wspominała coś o jakimś chłopaku może tam
- No nie wiem boje się o nią
- Wróci spokojnie
*Sara*
Obudziłam się z bólem głowy. Z otwartych drzwi dochodził zapach pysznego śniadania. Harry gotuje aż nie chce mi się w to wierzyć. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łaznienki. Rozczesałam włosy i spiełam je w coś co trochę przypomina rozwalony kok. Zapach śniadania doprowadził mnie do kuchni. A tam seksowny Harry w dresach i zwykłej koszulce och ale on ma tyłek. Zajęta fantazowaniem o Harry'm nie usłyszałam jego słów.
- Dzień Dobry kochanie - powiedział
- Uważaj z tym kochaniem jeszcze Ci nie wybaczyłam potem o tym porozmawiamy teraz pokaż co zrobiłeś na śniadanie - odpowiedziałam - Zastanawiałem się czy nie jesteś wegetarianką dlatego bezpiecznie było zrobić naleśniki
- Kocham naleśniki i tak jestem wegetarianką
Podał śniadanie przy małym stoliczku i razem usiedliśmy.
- Sara wytłumaczysz mi teraz o co chodzi?
- Domyśl się chyba wiesz z czym mnie okłamywałeś
- Nie wiem kochanie
- Kiedy miałeś zamiar mi powiedzieć, że twój brat to Niall Horan?
- Skąd wiesz?
- Nieważne i tak by to kiedyś wyszło
- Sara przepraszam po prostu gdy zaczełaś opowiadać, że ich nienawidzisz .Wiedziałem, że mnie też znienawidzisz. Też nie lubię ich muzyki, ale nic nie zrobię z tym że Niall to mój brat. Jesteśmy jak ty z Nathalie
- A może bym Cię nie znienawidziła?! Skąd tak dobrze mnie znasz?
- Bo jesteśmy podobni i to bardzo Sara my pasujemy do siebie idealnie jak Kurt Cobain i jego gitara. Możemy zacząć od nowa?
Kucnął przede mną i położył głowę na moich kolanach. Na chwilę ją podniósł patrząc w moje oczy.
- Sara ja Cię Kocham nie mogę bez ciebie żyć
Poleciała mi łza i co ja mam teraz zrobić milion myśli. Podniosłam jego głowę również kucłam i wpiłam się w jego usta. On odwzajemnił mój pocałunek.
- To znaczy, że mi wybaczyłaś?
- Ucisz się ja Cię tu całuje
------------------------------------
Tak wogóle to jestem Kamila i razem z Natalią piszemy bloga jakoś nigdy nie pisałyśmy nic od siebie. Z okazji Nowego Roku chcemy życzyć Wam, żeby był lepszy od poprzedniego żebyście spełnili swoje postanowienia Noworoczne i wszystkiego najlepszego. Trochę mało jest Nat,ale w następnym będzie więcej obiecuję :)
niedziela, 28 grudnia 2014
Rozdział 6
Po opuszczeniu taksówki, szybko udałam się do pokoju by znaleźć moje ulubione Winstony jagodowe.
- Gdzie do kurwy są moje fajki?! - wymamrotałam wkurwiona szukajac upragnionej paczuszki. Poszukiwania przerwał telefon:
- Co kurwa?! - odebrałam, nie patrząc nawet kto dzwoni.
- Może milej księżniczko. To ja Harry.
- Skoro ty, to spierdalaj.
- O co ci chodzi?!
- Długo miałeś zamiar mnie okłamywać?
- Nigdy Cię nie okłamałem. Uspokój się.
- Nawet teraz kłamiesz, dobra mam cię dość nie odzywaj sie do mnie, nara.
Wściekła rzuciłam telefonem o ścianę i wyszłam z pokoju. Następnie złapałam kluczyki od samochodu mojego ojca i ignorując jego protesty, opuściłam dom, trzaskając drzwiami. Po chwili byłam już daleko od problemów. Moja glowa była nieco ciężka, a praca umysłu spowolniona, jednak to było to co kochalam - upijanie się w barze dla ludzi z tak zwanych "dołów społecznych".
Siadając przy barze z marszu zamówiłam 6 shotów, w dupie miałam to jak wrócę do domu, chciałam się schlać. Kończąc swoja kolejkę postanowiłam potańczyć. Byłam zamknięta we własnym świecie, nie interesowało mnie czy poruszam biodrami w rytm muzyki, po prostu tańczyłam. Nagle wyczułam jak czyjeś ręce obejmują mnie w talii. Obróciłam głowę i ujrzałam przystojnego mulata o hipnotyzującym spojrzeniu. Odniosłam wrażenie, że gdzieś go już widziałam, jednak ilość alkoholu, którą wypiłam uniemożliwiała mi przypomnienie sobie gdzie.
- Może zatańczymy?
- Czemu nie? Chętnie.
Tak tańcząc spędziliśmy jakąś godzinę, po czym skierowaliśmy się do baru. Chłopak zamówił dla nas kolejkę 8 shotów. Po wypiciu mojej porcji było mi wszystko jedno . Pocałowalam chłopaka. I co z tego, on nie narzekał. W jego piwnych oczach widziałam ogniki porządania. Cieszyło mnie to, nie myślałam o Harry'm i o tym co by powiedział, gdyby mnie teraz zobaczył. Niestety myśli, których nie chcemy, często po chwili wracają ze zdwojoną siłą. Zajęta rozmyślaniami o człowieku, który nie powinien pojawić się w moim życiu i go spieprzyć, całkiem zapomniałam, o dobrej zabawie. Jednak Zayn, bo tak miał na imię, był na tyle uprzejmy by mi o niej przypomnieć. Jego ciepłe usta lekko muskały moją szyję, a silne ramiona obejmowały moją talię. Chciałam poczuć się wolna od Harry'ego, jednak moja podświadomość nie chciała pogodzić się z faktem, że to nie on, ale Zayn zajmuje teraz moją głowę. Postanowiłam ją zignorować i była to najlepsza decyzja, którą mogłam podjąć w tej sprawie.
sobota, 20 grudnia 2014
Rozdział 5
A ja zaczęłam opowiadać o dzisiejszym dniu. Gdy on chciał coś powiedzieć nie odezwał się, ponieważ...
Zadzwonił mój telefon. Kurwa przeklnęłam w głowie. To mama
- Czego chcesz? - odezwałam się
- Nathalie wychodzi ze szpitala - powiedziała spokojnie przyzwyczajona do moich odzywek
- No i? A poza tym nie miała tam być jeszcze 5 dni? - zapytałam
- Będzie leżeć w domu, bo nie może chodzić z tą nogą a dzwonie, bo masz ją odebrać - powiedziała
- Co chyba coś ci się pomyliło nie będę po nią jechać - powiedziała
- Jedziesz po nią i koniec - powiedziała
- Nie mam prawka
- W jedną stronę pojedziesz autobusem a w drugą wrócicie taksówką - powiedziała dając mi do zrozumienia, że nie mam wyjścia
- Nie mogę z wami ostatni raz coś dla was robie - rozłączyłam się zanim moja rodzicielka się odezwała
I co ja mam mu teraz powiedzieć po 15 minutach spotkania.
- Coś się stało? - zapytał Harry
- Tak musze jechać do szpitala po moją siostrę - powiedziałam
- Szkoda podwieźć cię? - zapytał
- Nie pojadę autobusem - odpowiedziałam
- Nalegam
- No dobra
Gdy wyszliśmy z kawiarni na parkingu stało kilka aut zastanawiałam się, które to Harry'ego. Chłopak podszedł do najlepszego Lamborghini
Łał nigdy takim nie jechałam pomyślałam. Całą drogę przegadaliśmy o Nathalie to znaczy ja znowu mówiłam a on przytakiwał. Gdy dojechaliśmy do szpitala Harry wysiadł i otworzył mi drzwi.
- Poczekać na was? - powiedział
- Nie wrócimy taksówką - powiedziałam
- Na pewno?
- Tak
- Okej gdyby co to dzwoń
Pocałował mnie i mocno przytulił. Jak ja go uwielbiam choć znam go tak krótko. Weszłam do szpitala i odnalazłam sale mojej siostry. Była już spakowana.
- Co tak długo? - zapytała
- Ciesz się, że w ogóle przyjechałam
- Zaraz przyjdzie pielęgniarka i zawiezie mnie na wózku do taksówki
- Okej
Zauważyłam, że moja siostra przegląda jakieś czasopismo. Spojrzałam dokładnie na tę różową gazetkę i dosłownie mnie zmroziło. Nie mogłam nawet mrugać. Na okładce badziewia, które czytała Nathalie, był Harry w towarzystwie tych gejowskich pseudoartystów.
- Dawaj to! - powiedziałam trochę za głośno.
- Sara ciszej, to jest szpital. Nie krzycz tak, nie jestem głucha. - odparła moja siostrunia i podała mi gazetkę.
- Dobra nie ględź. - mruknęłam i zaczęłam wertować kartki kolorowego dziadostwa .
- Czego szukasz? Pomóc ci?- spytała Nat i kuśtykając, podeszła do małego lustra.
-Cicho. Zajmij się sobą.
- W porządku.
Po chwili do sali weszła pielęgniarka. Gdy zobaczyła, że jej wzorowa pacjentka stoi przed lustrem i czesze włosy zamiast grzecznie siedzieć, zrobiła zmartwioną minę, jednak nic nie powiedziała.
- Zbieraj się. Wychodzimy. - rzuciłam w kierunku Nathalie i zebrałam jej torby z łóżka.
Gdy byłyśmy już na parkingu i czekałyśmy na przyjazd taksówki, stało się coś, czego nikt nie potrafił przewidzieć...
Przed szpitalem zaparkowała taksówka i wypadł z niej młody mężczyzna, który niósł na rękach małą dziewczynkę. Rzucił sie do wejścia i zniknął mi z oczu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Nathalie patrzyła za nim wzrokiem zakochanej małolaty.
- Halo, to ja twoja siostra, która nie zgłupiała w przeciwieństwie do ciebie. - machałam jej ręką przed twarzą, ale to nic nie dało. Dopiero lekkie szarpnięcie za łokieć pomogło.
- Niall, Niall, Niall. - powtarzała jak w transie.
- Siostra chyba leżałaś nie na tym oddziale co trzeba. Masz coś z głową?
- ...
- Halo!
- ...
- Dobra to nie ma sensu.
Na szczęście pojawiła się żółta taksówka, która przerwała to gówno. Przy pomocy kierowcy upchnęłam torby w śmierdzącym bagażniku i wsiadłam do samochodu. Musiałam jednak wysiąść i wpakować zaczarowaną Nat do środka. Gdy się z tym uporałam taksówka ruszyła. Zauważyłam, że moja siostra dalej wygląda jak kosmita, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Włożyłam słuchawki, włączyłam muzykę i patrzyłam przez okno na wszystko co się za nim znajdowało. Chciałam już wrócić do domu i poukładać sobie w głowie sytuację z Harrym.
środa, 10 grudnia 2014
Rozdział 4
*Sara*
Chłopak tańczył świetnie, ale nie dawałam tego po sobie poznać. W końcu się odezwał
- Dobrze tańczysz-powiedział
- Tsa- zdałam się na obojętny ton.
- Wypijesz ze mną drinka?- zapytał
- No dobra tylko pójdę do toalety- powiedziałam
Piosenka się skończyła i poszłam do toalety
-Będę przy barze- usłyszałam
Idąc do toalety rozejrzałam się za moją przyjaciółką. Niestety nigdzie jej nie widziałam. Napisałam do niej ,, Vic gdzie jesteś? Wracasz sama?" Ogarnęłam trochę makijaż i wróciłam do chłopaka.
- Sama tu przyszłaś? -zapytał
- Gdzieś jeszcze jest tu moja koleżanka - odpowiedziałam
- Czego się napijesz? Może ja coś wybiorę? - zaproponował
- No dobra - zgodziłam się
Szczerze mówiąc drink był bardzo dobry i rozmowa nam się kleiła. Nagle w tłumie zobaczyłam moją przyjaciółkę
- Vic! - zawołałam
Dziewczyna była pijana ledwo dotyczyła się do baru.
- O Sara gdzie byłaś? - zawołała
- Nieważne. Wracasz sama? - zapytałam
- Tak Bill czy Will nie pamiętam, ale mnie odwiezie - ledwo mówiła tak była nachlana
- Okej to baw się dobrze - odpowiedziałam, ale moja przyjaciółka już dawno poszła do Billa czy Willa? Chuj wie. A ja wróciłam do rozmowy z Harry'm, bo tak miał na imię chłopak.
- Ja będę się już zbierać - powiedziałam
- Szkoda myślałem, że jeszcze poobściskujesz się ze mną w kiblu a potem gorący seks w toalecie - zakpił
Zaśmiałam się
- Och tak kochany zawsze o tym marzyłam wszystkie te dziewczyny by mi zazdrościły gorącego loczka - ledwo co mówiłam śmiejąc się razem z loczkiem
- No dobra odprowadzić cię czy wracasz z innym gorącym facetem - powiedział
- Liczyłam na seksownego chłopaka stojącego przede mną - powiedziałam
- O jestem seksowny? - zapytał
- Mówiłam o tym za tobą - zakpiłam - Taa taa taa idziemy? - zapytał
I wyszliśmy z Clubu przeciskając się przed spoconych ludzi. Gdy uszliśmy kawałek Harry zaproponował, że poniesie mnie bo zapewne zmęczyłam się stojąc 7 godzin na szpilkach. I nie ukrywałam nogi mi odpadały . Po długim namawianiu zgodziłam się. I tak byłam noszona przez seksownego chłopaka pod sam dom.
- Jesteśmy - powiedziałam
- To teraz gorący seks pod twoim domem - zaśmiał się
- Chciałbyś - odpowiedziałam
Staliśmy bardzo blisko, ale nie chciałam od razu się całować no może tylko w policzek. Zbliżyłam głowę by pocałować go w policzek a on obrócił głowę i wyszło w usta. Poczułam przepływającą fale ciepła. Czułam się świetnie i odwzajemniłam pocałunek.
- To Dobranoc seksowna dziewczyno - powiedział
- Dobranoc nieseksowny chłopaku - powiedziałam
- Ej nie odejdę dopóki nie powiesz, że jestem seksowny - powiedział
- To miłej noc pod moim domem - powiedziałam
- Rzuć mi koc,bo zimno - krzyknął gdy dochodziłam do drzwi
- No dobra zlituje się masz seksowne loczki - powiedziałam otwierając drzwi
- No to mogę iść Dobranoc - powiedział gdy zamykałam już drzwi
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Szybko przebrałam się w piżame i od razu zasnełam. Obudziłam się po 12. I wzięłam telefon do ręki ktoś napisał mi SMS z jakiegoś nie znanego mi numeru. ,, Dzień dobry zobaczymy się o 15 w kawiarni wybierz jakiej i do zobaczenia ~ seksowny chłopak " Domyśliłam się, że to Harry, ale skąd ma mój numer? Przecież mu nie podawałam. Postanowiłam, że mogę się z nim spotkać w sumie nie mam nic do roboty. Mama prosiła, żebym zajrzała do Nathalie jako bardzo dobra siostra pójdę do niej. Na 13.30 się wyrobie a potem na spotkanie z Harrym. Umówiłam się z nim w mojej ulubionej kawiarni. Zjadłam śniadanie i zadzwoniłam do Vic pytając o wrażenia po wczoraj. Opowiadała, że poznała jakiegoś gościa ja trochę opowiedziałam jej o Harrym i obejrzałam telewizję. Napisałam do mamy, ponieważ nie znałam adresu szpitala na szczęście był niedaleko. Założyłam moją skórzaną kurtkę i wyszłam. W szpitalu poprosiłam jakąś pielęgniarke o pomoc i zaprowadziła mnie do mojej siostry. Wyglądała okropnie cała poobijana i noga w gipsie. Gdy podeszłam była zapatrzona w okno, a na jej policzku widniały ślady po tym że płakała. Na początku mnie nie zauważyła, zwróciła na mnie uwagę dopiero gdy się odezwałam.
- Hej siostrzyczko - powiedziałam
- Przyszłaś mówić mi i cieszyć się, że nie jedziemy na koncert - powiedziała dalej zamyślona. Czuć było w jej glosie cierpienie. Nie rozumiem jak moze rozpaczać tak przez jakiś koncert.
- Ciesze się, że nie jedziemy, ale nie po to przyszłam - powiedziałam cicho
- Cieszysz się? Ja nie mogę spać i jestem załamana a ty się cieszysz? - jej głos przepelniony był bólem który dał upust w świerzych kroplach cieczy zwanej łzami.
- Tak ciesze się wiesz przynajmniej nie będę musiała patrzeć na 4 pedałków - odpyskowałam nie mogąc nad sobą zapanować
- Wyjdź!- wyszeptała , łamiącym sie głosem.
- Prosze bardzo wyjdę, jak widac nie potrzebnie przychodziłam - krzyknelam i wyszlam trzaskajac drzwiami, Była dopiero 14.00, postanowiłam pochodzić po mieście. Wszędzie wisiały plakaty, że pedałki wystąpią w naszym mieście. Kurwa co one w nich widzą. Udałam się do kawiarni i zamówiłam dużą kawę. W końcu przyszedł Harry i pocałował mnie w policzek.
- Hej - powiedział
A ja zaczęłam opowiadać o dzisiejszym dniu. Gdy on chciał coś powiedzieć nie odezwał się, ponieważ...